Dzisiaj zabieram Was w miejsce, które od dawna rozbudzało wyobraźnię podróżników i inżynierów z całego świata. Kiedy stanęłam na moście i spojrzałam w dół na Kanał Koryncki, dosłownie odebrało mi mowę. Wygląda on jak gigantyczna, pionowa szczelina w ziemi, którą ktoś równiutko wyciął.
Wyobraźcie sobie pionowe, jasne ściany skalne strzelające w górę na blisko 80 metrów. Na samym dole błyszczy turkusowa woda, a sam kanał jest tak wąski, ma zaledwie około 24 metry szerokości, że przepływające nim większe statki niemal ocierają się o skały. To niesamowity, wręcz filmowy widok, który sprawia, że człowiek czuje się naprawdę malutki.
Co ciekawe, o przekopaniu tego przesmyku marzono już w starożytności, a za łopaty chwycił tu nawet sam rzymski cesarz Neron ze swoimi jeńcami. Ostatecznie ten inżynieryjny cud techniki dokończono pod koniec XIX wieku. Jeśli będziecie w okolicy, koniecznie zatrzymajcie się choćby na krótki przystanek. Widok potężnego statku prowadzonego przez malutki holownik w tak ciasnym wąwozie to coś, co zapamiętacie na całe życie.












